Szczyt zacofania.

Ostatnio slyszalam od kolezanki, ze starsze malzenstwo, mieszkajace w sasiednim bloku podlaczylo sie do sieci. No to juz lekka przesada. Poprostu wstyd mi. Na sama mysl o tym robi mi sie goraco. Jacys dziadkowie maja internet, a my nie. No teraz to juz na pewno jestesmy jedynie, którzy nie maja internetu. Coraz mniejsza ochote mam sie ludziom na oczy pokazywac. Za niedlugo co drugi mieszkaniec Afryki bedzie mial neta, a my nie. Przeciez internet to nic zlego, a skoro coraz wiecej osób sie do niego przekonuje, musi on przynosic jakies korzysci. No i w koncu, jesli posiadanie internetu bylo by takim wielkim niebezpieczenstem to nie pozwolili by w szkole na korzystanie z internetu. Wiec jesli juz nawet w szkolach i na plebaniach jest internet, to cos w tym musi byc. Czuje sie bezradna. Ostatnio podczas kolacji, zaczelam temat internetu. Oczywiscie to wysztko czego sie spodziewalam mialo miejsce. Mama powtórzyla dosc jasno i wyraznie swoje zdanie na ten temat. A moje próby argumentacji mojego zdania, skonczyly sie w moim pokoju.

Jak przekonac mame?

Najwiekszym problemem bedzie to jak przekonac mame, ze internet nie jest narzedziem szatana. Bo sposób w jaki sie o nim wyraza, i to co ona o nim mysli,
móglby na to wskazywac. Przeciez nie kazde malzenstwo, które ma w domu internet rozpada sie po uplywie dwóch miesiecy. I nie kazda nastolatka, która ma dostep do internetu musi byc porwana przez jakiegos internetowego swira. Owszem zdazaja sie przykre sytuacje zwiazane z internetem, ale nie jest to regula. Poza tym jesli ktos wie jak sie obslugiwac internetem i wykorzystuje go do pracy nauki lub zabawy jest nawet w sieci bezpieczny. Ale mysle, ze te argumenty,które przekonuja normalnych ludzi, nie pomoga przekonac mojej mamy. Pewnie znajdzie ona zaraz tysiac kontrargumentów, na które nie bede w stanie na poczekaniu znalesc odpowiedzi. Wogóle nie wiem czy jest sens zaczynac ten temat, ale cos trzeba by bylo z tym zrobic. Jestesmy jedyna rodzina na osiedlu,która nie ma internetu. I to zasluga tylko i wylacznie mojej mamy. Ah gdyby tata mial cos w domu do powiedzenia, to pewnie nie bylo by tego problemu. Juz dawno mielibysmy internet. Musimy jednak cos wymyslic, bo to az wstyd.

Tata tez chce.

Jesli chodzi o mojego tate, to choc moze nie przyznaje sie do tego glosno, sam chetnie skorzystal by raz po raz z internetu. Ostatnio u wujka Janka przesiedzial cztery godziny w internecie. A ja musialam zabawiac wujka rozmowa, zeby sie nie poczul urazony. Nie moglam powiedziec nie, gdyz ja i tata mamy swoje tajemnice i uklady. Taka mala konspiracja. No cóz mamy zrobic, jesli mama jest taka. Tata chroni mnie, jesli mama nie chce mi pozwolic na cos, a ja chronie tate, jesli ten ma ochote skoczyc na piwko ze znajomymi. Co do internetu mysle, ze nasze zdania sa podobne. Oboje na pewno twierdzimy, ze internet w domu by sie przydal. Tata nie musialby siedziec i ogladac z mama jej ulubionych telenowel, a ja nie musialabym wykorzystywac moich kolezanek. Na szczescie jak narazie nikt sie jeszcze nie skarzy, ale ilez mozna. Moje kolezanki znaja bardzo dobrze moja mame i wlasnie dlatego chyba przymykaja oczy na moje internetowe wizyty u nich. Pewnie jest im mnie zal. Czasem sama siebie zaluje.


wysylka sms - calling cards - domeny - kodeki - Kredyty gotówkowe - www.jungheinrich-polska.pl - Ekologia - Performance Media - Zarządzanie czasem - kosmetyki naturalne - BIP - photoshop