Szczyt zacofania.
Ostatnio slyszalam od kolezanki, ze starsze malzenstwo, mieszkajace w sasiednim bloku podlaczylo sie do sieci. No to juz lekka przesada. Poprostu wstyd mi. Na sama mysl o tym robi mi sie goraco. Jacys dziadkowie maja internet, a my nie. No teraz to juz na pewno jestesmy jedynie, którzy nie maja internetu. Coraz mniejsza ochote mam sie ludziom na oczy pokazywac. Za niedlugo co drugi mieszkaniec Afryki bedzie mial neta, a my nie. Przeciez internet to nic zlego, a skoro coraz wiecej osób sie do niego przekonuje, musi on przynosic jakies korzysci. No i w koncu, jesli posiadanie internetu bylo by takim wielkim niebezpieczenstem to nie pozwolili by w szkole na korzystanie z internetu. Wiec jesli juz nawet w szkolach i na plebaniach jest internet, to cos w tym musi byc. Czuje sie bezradna. Ostatnio podczas kolacji, zaczelam temat internetu. Oczywiscie to wysztko czego sie spodziewalam mialo miejsce. Mama powtórzyla dosc jasno i wyraznie swoje zdanie na ten temat. A moje próby argumentacji mojego zdania, skonczyly sie w moim pokoju.